|
Jadąc czy idąc po zakupy pragniemy kupić towary przemysłowe jak najwyższej jakości w jak najniższej cenie oraz takie, które wg nas posłużą nam jak najdłużej i najlepiej. Wychodzimy z założenia, że zakupy tego typu urządzeń dokonujemy raz na kila-kilkanaście lat. I to jest słuszne podejście.
Ale nie zastanawiamy się nad tym, jakie znaczenie dla rynku ma nasz zakup. Jak wiele osób jest zaangażowanych w procesie techniczno-produkcyjnym. Jaką drogę przebywa dany produkt zanim trafi na półki sklepowe. Jaką posiada wymowę ekonomiczną dla naszego rynku. A skutki naszych zakupów pod względem ekonomicznym mają brzemienny wpływ na producenta i dystrybutora, czyli na lokalny rynek.
Nie zauważamy ścisłego powiązania rynku pracy z rynkiem sprzedaży detalicznej. Nasze zakupy sprowadzają się do zaspokojenia własnych potrzeb. A przecież robiąc zakupy wpływamy w sposób mikro na kondycje finansową danego producenta. W zakupionym towarze jest pokrycie kosztów produkcji, kosztów stałych, wynagrodzenie dla ludzi zatrudnionych w danej firmie oraz zysk. Cena wyrobu zawiera również koszty transportu, magazynowania i podatki. To czy kupimy towar polski czy zagraniczny w decydujący sposób wpływa na podniesienie lub obniżenie poziomu danej gospodarki a w konsekwencji na standard życia danego społeczeństwa. Nie chodzi tu o agitację za taką czy taką firmą, czy za towarem polskim czy zagranicznym. Ale na obiektywne spojrzenie, w jaki sposób wydawane przez Nas pieniądze wpływają na konkretną gospodarkę.
Poprawiając kondycje finansową producenta przyczyniamy się do powstawania nowych miejsc pracy, czyli zmniejszamy bezrobocie w danym regionie. Im więcej pieniędzy posiada producent, tym gama jego wyrobów jest większa i tym samym do procesu produkcyjnego angażuje więcej kooperantów. Powoduje to wzrost miejsc pracy i lepszą kondycję finansową firm a to z kolei skutkuje wzrostem zarobków pracowników. Wzrost zarobków zwiększa zdolność nabywczą potencjalnych klientów. Zasobniejszy klient więcej przeznacza na dobra konsumpcyjne, czyli wydaje więcej pieniędzy na towary. W ten sposób koło się zamyka.
Wynika stąd, że im więcej towarów kupujemy pochodzenia zagranicznego to tym bardziej „niejako” zubożamy polski rynek. Powoduje to wzrost wolnych miejsc pracy, czyli podnosi bezrobocie. Większe bezrobocie przekłada się na mniejszą rentowność firm a to z kolei powoduje ich zamykanie. Zamykanie kolejnych zakładów zmniejsza ilość miejsc pracy a zwiększa liczbę bezrobotnych. Znowu powstaje błędne koło.
O jakości naszych wyrobów nie wspominam, ponieważ jest to jeden z istotniejszych czynników decydujących o zakupie danego towaru (o czynnikach decydujących o jakości naszych artykułów napisze w oddzielnym artykule).
Z powyższego wynika, że nasze poczynania w sklepie w sposób bardzo prosty przekładają się na producenta, jego zdolność kredytową, płynność finansową oraz ilość stanowisk pracy w danym zakładzie. Ilość stanowisk pracy przekłada się z kolei na ilość pieniędzy wydawanych przez Państwo na różnego rodzaju świadczenia dla bezrobotnych oraz inne formy zapomóg socjalnych. W skali kraju są to bardzo duże pieniądze. W oto prosty sposób wpływamy na gospodarkę danego kraju.
Redaktor: Gorand
dodaj komentarz
przeczytaj komentarze
(
0 )
|