|
Utrata pracy to tragedia. Jeśli jeszcze do tego było to jedyne w rodzinie źródło utrzymania, a nasze dzieci uczą się, to jeszcze gorzej. Gdy do tego mamy ponad 45 lat i mieszkamy w miejscowości z bezrobociem powyżej 30 procent – sytuacja staje się nie do pozazdroszczenia. Gorzej już być nie może. Nie mamy więc nic do stracenia...
Może warto więc spojrzeć na złą sytuację z innego punktu widzenia. Już nie musimy przymilać się wiecznie niezadowolonemu szefowi, udawać, że właśnie otrzymana wypłata w zupełności nas satysfakcjonuje, z uśmiechem wysłuchiwać informacji o kolejnym przymusowym urlopie bezpłatnym. Może to jest właśnie ten najlepszy moment, aby wziąć sprawy w swoje ręce?
Wielu z Was uśmiecha się w tej chwili ironicznie pod nosem, mrucząc jednocześnie niezbyt pochlebne myśli o tych, którzy próbują coś radzić. Wielu też od razu zaprotestuje, podając jako argument brak kasy na podjęcie jakąkolwiek działalności. Nie zgadzam się z tym. Jest sporo działań nie wymagających pieniędzy lub do których potrzebne są bardzo niewielkie nakłady. Trzeba tylko uważnie rozejrzeć się wokół siebie, a pomysły same wpadną do głowy. Najgorszym wyjściem jest poddanie się i czekanie na "lepsze czasy". One nie nadejdą szybko, jeśli nie wyjdziemy im naprzeciw. Nie możemy zamykać się w sobie, izolować od otoczenia, rodziny, sąsiadów, przyjaciół. Nawet dzieci potrafią mieć dobre pomysły. Oczywiście, nie ma gwarancji, że pierwszy czy drugi pomysł będzie tym najlepszym, ale trzeba myśleć aż do skutku. I nie można nikogo z tego wyłączać, biorąc całą odpowiedzialność za skutki utraty pracy na siebie. Izolacja, zamykanie się z problemem to główne powody niepowodzeń w podejmowanych próbach rozwiązywania problemów.
20% Polaków nie ma pracy, to ogromna armia ludzi. Jest nas ponad trzy miliony. I tylko niewielka garstka z nas ma szansę na pracę w istniejących firmach. Być może nadejdzie dobra koniunktura i szansa na zatrudnienie w istniejących zakładach wzrośnie. Ale na pewno nie starczy jej dla wszystkich. Więc zamiast czekać na cud trzeba walczyć o swoją godność, o swoje życie i nie poddawać się. Jako społeczeństwo stajemy się coraz bardziej zamknięci, zazdrośnie strzeżemy wszystkiego co dotyczy nas samych. A może właśnie to potrzeba zmienić, w myśl zasady: ile dam z siebie, tyle otrzymam...
Jestem ciekaw, co Wy o tym sądzicie.
Redaktor: sor48
dodaj komentarz
przeczytaj komentarze
(
7 )
|